Dziewczyny rzeczywiste, a nie z naszych baśni

Żyją z nami. Nie tak, jak miało być. A właśnie

Jak jest. Bo jest.

Teraz. Są zapomniane

Ale musimy wierzyć, że były kochane

Były szczęśliwe- jak urodziwe

I nie płakały wcale nad ranem...


No tak







Książki do nabycia na stronie:




O trzeciej nad ranem

Litania Loretańska

Trzecia nad ranem

Na Tęczy Jej Uśmiechu

W Ciepłym Wnętrzu Kolędy

Na Ganeczku Snu

Eire. Wiersze irlandzkie VI-XIX wiek

Jezioro Kałuża

Nie proszę o wielkie znaki

Golgota Jasnogórska

Na szkle malowane

Kubek Tajemny

Doire Aniołów Pełne
Archiwum Wpisów

<=Poprzedni wpis: Spotkanie w Lądku ZdrojuNastępny wpis: Rozmowa ze zmarłymi=>

...     dodano 2010-04-16


W ostatnich strasznych dniach, wielu z was prosiło mnie żeby zamieścić te wiersze z tomiku Chrabąszcze z roku 2009. Więc zamieszczam, jak prosiliście.

 

Dzielą nas

 

Dzielą nas, dodawają, pierwiastkują nawet
Czasem podnoszą do potęgi. Wierzą
Że sami są potęgą. Używają żwawych
Maszyn działania. Dawne liczydło
Gdzie to samemu trzeba dotykać, przesuwać
Układać, odejmować, przemieszczać narody
Z głodu do głodu – okropnie już zbrzydło

Teraz w urzędach nie usłyszysz stuku
Maszyn co piszą tajemne rozkazy
Cichutko jest…. A dawniej jakby maszynowy
Karabin strzelał seriami. Od razu
Zostawał ślad, banalne błędy literowe
Jak niezgładzone groby

Przyszły komputery
Biorą winę na siebie
Ich szczere zeznania
Z tej najtwardszej płyty pamiętania
Kto odcyfruje
Jak?
Wedle uznania..

 

fot. Marta Bryll

 

Pod namiotem

 

Ponoć koczujemy pod namiotem – Niebo
Jest gdzieś podparte konstrukcją ruchomą…
Na razie nikt nie zwija namiotu.
Jak w domu
Bawimy się niewinnie w pokoju dziecinnym
Stawiamy z klocków miasta i ludzi sukcesu

Pod kopułą biznesu.
Niegrzeczne chłopaki
I dziewczyny, co wiedzą jak są siebie warte
Bawią się w kupno – sprzedaż. Niektórym do smaku
Jest wojna. Więc kreują mody dla żołnierzy
Tak żeby wyglądali nienagannie do boju
I w trumnie jak należy

Czasem coś spruje się, psuje Łopoce.
Szkielet namiotu zachwieje się mocniej.
Ale już przeszło. Znowu jest nadęty
Po widnokręgu statecznie rozpięty

Zresztą kto patrzy, na nieboskłon. Po co?
My pracowicie popychamy życie
W przyszłość, co jest przed nami
A nigdy nad nami

Mówią już się zaczęło namiotu zwijanie
Ponoć zbierania czas do wędrowania?
Lecz nikt nie wysłał nam wypowiedzenia
Kto gotów? Tyle jest do zostawienia
Każdy się boi
Tyle niepokoju
To zaraz minie
Namiot się nie zwinie
Przecież tak twardo stoi…

 

Przy kominku ojczystym


Przy kominku ojczystym, no może przy kuchni
Palimy sobie niepotrzebne na nic
Stare wspomnienia. Niestety cuchnie
Bo nie palimy, tylko upychamy
Sprawa za sprawą. Palimy jak śmieci
Wszystko co nasze. Niech nic nie wyleci
Z domowej kuchni – bajki. Nie wiadomo gdzie

Ach bajka, przy kominku lepsza jest niż te
Darcie papierów – jakbyś swoje, życie
Oskubywał jak skrzydła ptaka znajomego
Ale już nieważnego, dawno ubitego
Cuchnie to stare pierze. Chyba je spalicie?

Tylko kominem pójdzie straszny smród
Wiec może lepiej te piórka tęczowe
Upchnąć do poszewki
Niechaj młode głowy
Mają niepewne poduszki dla snów

 

Tu

 

Tu wprost trudno nie wierzyć w Wielkie Miłosierdzie
Tak wielkie, że rozjaśnia więcej zła niż trzeba
Może w krajach gdzie się lepiej wiedzie
Nie potrzeba?

U nas inne nieba
Wciąż: Co było? Jak było?
A gdzie jest skłamane
Co z pamięci przeżyło?

Wszystko niespodziane
Pamięć – jak znaleźć pamięć żeby nie bolało?
Albo jeszcze gorzej – nadzapamiętało?

A więc ja wierzę w prawdę powszechnie wyśmianą
Że po prostu jest Anioł Stróż i on wie lepiej
Kim jestem. Od dzieciństwa zna. Się nie odczepi
I chyłkiem nie ucieknie. To on mnie spowiada
Przed wielkim Miłosierdziem
A ja? Jak my nadal
Nie umiem odrąbać kto dobry, kto podły

Dobry na ogół nie przeżyje tego..
Same pogrzeby dobrych. Anioł Stróż się modli
O promień, który odkryje każdego


Czy jesteśmy prawdziwi…


Czy jesteśmy prawdziwi, czy też gramy?
Takie ojczyzny, że i zgłupieć można
Wciąż pewni swego jakby niebios bramy
Broniły nas…

A tu na ostrze noża
Na szerokość złego słowa są
Sąsiedzi nasi

Co myślą o kraju
Który przedstawiamy. Jaki będzie sąd
Czy nasz teatr poznają czy też nie poznają

Jak żelazne ich twarze kiedy nawet klaszczą
Kiedy nas nienawidzą a kiedy z nas szydzą?
Cedząc:- Tak z nimi zawsze…





<=Poprzedni wpis: Spotkanie w Lądku ZdrojuNastępny wpis: Rozmowa ze zmarłymi=>


Archiwum wpisów